Piekło. Słowo to zazwyczaj wywołuje w naszej wyobraźni standardowy zestaw skojarzeń: kotły pełne smoły, piekielny ogień i wieczny soundtrack złożony z jęków potępionych dusz. Nuda, prawda? No bo kto by się tym jeszcze ekscytował? A teraz przygotuj się na intelektualne trzaśnięcie w twarz, bo po przeczytaniu tej powieści zrozumiesz, że piekło to coś więcej niż tylko gotowanie dusz na wolnym ogniu. Wyobraź sobie taką scenę: umierasz. Okej, może to niezbyt przyjemny punkt wyjścia, ale trzymajmy się koncepcji. Przychodzą jacyś goście z czerwonymi oczami (nie, to nie jest po nieprzespanej nocy), prowadzą cię do windy rodem z PRL-u. Wciskają przycisk "-1". Myślisz: "Okej, jadę do piwnicy?" Nie. Jedziesz do piekła. Wysiadasz, patrzysz wokół i... rozczarowanie. Żadnych potworów z widłami, żadnej lawy. Po prostu świat jak na górze, tylko że z gorszym Wi-Fi.
Poznaj Annę i Kamila. Zakochani, młodzi, pechowi — giną w wypadku samochodowym. Ale to dopiero początek ich przygody, bo trafiają do Polskiej Sekcji Minus Jeden, gdzie życie toczy się jak zwykle: praca, spanie, jedzenie, narzekanie na pogodę. I tu wchodzi na scenę Mickiewicz z liczbą 44. Nie, nie chodzi o numer na koszulce piłkarza. Co 44 lata odbywa się totolotek, w którym nagrodą główną jest... własne życie. I teraz pytanie: czy Anna i Kamil wygrają? A może przegrają z kretesem, bo zapomną zaznaczyć opcji "chybił trafił"?
Jerzy Nowosad serwuje nam powieść, w której piekielna rzeczywistość Poziomu Minus Jeden zderza się z fantazjami głównego gubernatora piekła (który zapewne ma w kalendarzu "poniedziałki: tortury, wtorki: kryzys egzystencjalny"). Do tego dorzućmy szybką akcję, porwania, śmierć, podróże w czasie i odrobinę wzruszeń, bo przecież nie może zabraknąć epickiej opowieści o miłości i przyjaźni. Banał? Może i tak, ale podany w taki sposób, że nawet sam diabeł się uśmiechnie (chociaż to pewnie tylko skurcz mimiczny).
Opinie czytelników są podzielone. Niektórzy chwalą oryginalne podejście do tematu życia po śmierci i humorystyczne przedstawienie piekła, podczas gdy inni uważają, że mimo ciekawego pomysłu, wykonanie mogłoby być lepsze. Jednakże, jeśli szukasz nietypowej lektury z przymrużeniem oka, "Czerwone oczy" mogą być strzałem w dziesiątkę. Dla mnie książka zawsze była, jest i będzie świeżym i niesztampowym spojrzeniem na wizję piekła. W końcu trafiamy w miejsce, w które doskonale znamy, ale nie ma w nim (jeszcze) ludzi, z którymi lubiliśmy spędzać czas, Czy może być coś gorszego?
Ocena: 🐾🐾🐾🐾🐾 (5/5)

0 comments:
Prześlij komentarz