A gdyby jedynym bezpiecznym miejscem po zmroku był stary, obskurny dworzec?
"Ciemność płonie" to jedna z pierwszych książek Jakub Ćwieka, którą miałam przyjemność przeczytać. Znany polski autor zabiera czytelnika na niebezpieczne, fascynujące i nieco przerażające spotkanie z siłami nadprzyrodzonymi. Książka opowiada o specyficznym świecie ludzi "zamkniętych" w nocnej przestrzeni dworca kolejowego w Katowicach, gdzie rzeczywistość miesza się z koszmarem.
Główna oś fabularna skupia się na losach bohaterów, którzy z różnych powodów muszą przebywać na dworcu w nocy. Stopniowo odkrywają, że miejsce to ma własne tajemnice i zamieszkują je mroczne siły. Dworzec w Katowicach - ten dawny, pierwotny, brutalistyczny - przedstawiony jako groźne i duszne miejsce staje się tłem dla niecodziennych zdarzeń i osobistych historii ludzi. Kto choć raz miał okazję na chwilę znaleźć się na starym, katowickim dworcu wie, jak specyficzne było to miejsce i Jakub Ćwiek idealnie oddał panującą tam niegdyś atmosferę. Czytelnik dosłownie czuje chłód nocy, zapach mokrego betonu i wszechogarniające poczucie zagrożenia. Atmosfera książki jest mroczna, momentami klaustrofobiczna.
Jednym z największych atutów powieści jest kreacja bohaterów. Są to postaci wielowymiarowe, które zmuszają czytelnika do refleksji nad społeczno-kulturowymi problemami, takimi jak marginalizacja czy samotność.
„Ciemność płonie” to świetnie napisana i poruszająca książka, która balansuje między klimatycznym horrorem a refleksją nad losem ludzkim. Jakub Ćwiek doskonale buduje mroczny świat i zaskakuje czytelnika, nie unikając trudnych tematów społecznych.
Książka jest idealna dla miłośników niepokojących, klimatycznych opowieści, ale także dla tych, którzy w literaturze szukają głębszego przesłania. To podróż do świata, w którym cienka granica między rzeczywistością a koszmarem wyostrza się w cieniu tytułowej ciemności.
Książkę czytałam w czasach, gdy ważyły się losy katowickiego dworca. Po latach, gdy ten został już wyburzony i zastąpiony przez kolorową galerię handlową dobrze było cofnąć się do tego specyficznego klimatu - tej surowości betonu, rozchwianej estakady prowadzącej do dworca, hałasu ulicy panującego na zewnątrz. Czytając ją po raz pierwszy skupiłam się głównie na akcji i bohaterach, przy ponownej lekturze zaczęłam zwracać uwagę na otoczenie bohaterów - to, które zniknęło i już nigdy nie wróci. Bo przyznajcie, czy hałaśliwa i oświetlona galeria może równać się ze starym dworcem? Czy mogłaby wysunąć się tam na główny plan? Zachęcam do przeczytania książki i wyszukania w zasobach internetu informacji o starym katowickim dworcu, a tymczasem zostawiam wam jego zdjęcie:
(fot. Przemysaw Jendroska / Agencja Wyborcza.pl pochodzi ze strony Gazety Wyborczej z artykułu https://katowice.wyborcza.pl/katowice/5,35063,19457808.html)
Ocena: 🐾🐾🐾🐾 (4/5)

0 comments:
Prześlij komentarz